3 tygodnie przed startem głównym

2 sierpnia 2015

Treningi

Kolejnym tydzień przygotowań i nie ma zwalniania, wręcz stopień trudności wzrasta. Co tam, że poprzednie dwa tygodnie były dość wymagające… co tam start w ½ Challenge Poznań… Tym razem trener zaaplikował mi „marne” 21h w tygodniu, początek całkiem rozsądny, kulminacja jak zwykle na deser w sobotę i niedzielę.
Godne uwagi są trzy dni, reszta przebiegała normalnie (oczywiście też ważna w tej całej układance).

Tydzień "mocy" - 21h

Tydzień „mocy” – 21h

Środa – trochę biegania (podbiegi), trochę gimnastyki siłowej, ale o poranku musiałem się zmierzyć z rowerem i tu skucha niby tylko 2h i 4×10’ SS – robiłem już to parę razy i zawsze szło bez problemów, a tym razem tylko pierwsze zadanie zrobione, kolejne dwa musiałem skrócić do 8’, a ostatnie do 5’, bo nie dałem rady – HR skoczyło do 166 ud/min i „game over”. No i załamka, co jest, regres ? Telefon do „przyjaciela”, czyli trenera – uspokaja, każe zerknąć na PESEL – rozwija myśl, w moim wieku wolniej się regeneruję i prawdopodobnie odczuwam skutki niedzielnego startu (zrozumiałem aluzję – trzeba było słuchać i nie „kozaczyć”). Mam robić dalej swoje, to i robię.

Sobota – chyba pierwszy raz miałem tak długi i trudny dzień treningowy. Ok. 8.00 wyskoczyłem na 5-cio godzinny rower, ale nie jakiś prosty, w tym czasie musiałem jeszcze zrobić 3×40’ Tempo w przerwie 20’. Tym razem nie „dałem ciała”, mocno się zmobilizowałem i zadanie zostało wykonane w całości (dwa tygodnie temu padłem). Ale to nie koniec, bo to trening zakładkowy, więc jeszcze godzinka biegania w umiarkowanym tempie. Jakoś łatwo poszło, ale zmęczenie poczułem, no i pogoda nie pomagała. Chłodny prysznic, kompesy na nogi, micha jedzenia, sporo picia i idę spać – drzemka po treningu (w moim przypadku 1,5h) to najlepsza regeneracja. Bo to nie koniec dnia – koło 18.00 musiałem jeszcze popływać „tlenowo” w Jeziorku Czerniakowskim 1h15’ – wyszło 3,8 km w całkiem dobrej kondycji. Niedziela – znowu 5h roweru tym razem „normalnie”, czyli bez zadań, wieczorkiem szybkie bieganie 3x4km (tempo 5’00”/km, 4’30”/km, 3’56”/km) – i to by było na tyle.

No … to potrenowałem. I mam takie przemyślenia, nie wiem jak ten Ironman (chodzi o start), ale przetrwanie tych treningów jest już całkiem trudnym zadaniem. Chociaż, musze przyznać, że jakoś mega padnięty nie jestem. Przypominam sobie jak trenowałem do triathlonu w pierwszych dwóch sezonach to zdarzało mi się być nieżywy po 2-2,5 rowerze przez cały dzień, a nawet i dwa.

WIADOMOŚĆ DNIA: OLGA KOWALSKA w debiutanckim starcie na dystansie IRONMAN w Maastricht w Holandii pewnie wygrała swoją kategorię. Jej czas: 10:36:14. Trasa i warunki łatwe nie były. Gratulacje dla niej i Tomka (trener).

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: