Challenge Poznań 2015 – dystans średni (treningowo)

27 lipca 2015

Starty

Start miał być potraktowany jako trening, coś w rodzaju zakładki, ale określone intensywności, znacznie niższe niż na normalnej połówce, raczej zbliżone do tego co będę robił na pełnym dystansie. Z bólem serca, musiałem przyjąć, że nie powalczę ani o dobry czas, ani o miejsce, ale cel nadrzędny jest najważniejszy (za mało czasu, aby organizm doszedł do siebie po tak mocnym starcie).

Na zdjęciu wygląda tak ładnie i taka prosta droga, szkoda, że z poziomu wody było inaczej

Na zdjęciu wygląda tak ładnie i taka prosta droga, szkoda, że z poziomu wody było inaczej (fot.BikeLife)

Pływanie (1,9 km):
Założenie treningowe: mocno, a nawet bardzo mocno, tu miałem dać z siebie dużo).
Można to ująć kilkoma słowami, sam nie wiem co ja tak długo robiłem w tej wodzie, jak skończyłem płynąć i zerknąłem na zegarek, to złapałem się za głowę. Masakra – ponad 37 minut !!! Po zawodach rozmawiając z kolegami, okazało się, że nie tylko ja miałem kłopoty, to samo dotknęło każdego – co wcale mnie nie pociesza. Ale po kolei, bo ten etap był ciekawy, to się trochę rozpiszę. Start odbywał się falami (było ich 5), po ok. 200 zawodników co 10 minut, chodziło o to aby na trasie nie było tłoku. Mi przypadła fala ostatnia, czyli piąta start w „pomarańczowym kolorze”, czyli o 9.45. Po wejściu do wody trzeba było dopłynąć do linii startu, to akurat dobre, bo wyszło trochę rozgrzewki. Nim zostaliśmy wystartowani (trwało to relatywnie naprawdę długo) ¾ startujących przekroczyło linię startu 20-30, bo nie mogli się doczekać, ja byłem uczciwy – co sprawiło, że z dobrej pozycji w drugim rzędzie zostałem w ogonie i musiałem bardzo dużo wyprzedzać, więc walka, walka i jeszcze raz walka przez 300m (przepływanie komuś po plecach itp.). Pierwsza prosta do boi nawrotowej, pod wiatr (15 km/h) – nie było lekko, ale jakoś szło. W jakieś starciu zalało mi okularki, potem zaparowało, ale to i tak pikuś, bo ja kompletnie nie widziałem tych dwóch boi na samym końcu, były po bokach (jakieś takie żółtawe) ale kompletnie mi nie leżały. Brak wcześniejszych dużych boi kierunkowych uważam za duży mankament. Na prostej powrotnej tak mnie zniosło (sam nie wiem czemu, wiatr, i tak nie widziałem boi dokąd mam płynąć), że kompletnie zboczyłem z kursu (zresztą nie tylko ja), ratownik w kajaku trzepnął mnie wiosłem, że należy odbić, efekt, przebijanie się przez jakieś konstrukcje stalowe dla kajaków. I znowu nie miałem pojęcia dokąd płynąć, bo ni cholery nie widziałem żółtej bramy wyjściowej. No dobra pływanie miałem zrobić porządnie – spieprzyłem. Ale jakieś kolejne doświadczenie jest.

Trasa pływania, chociaż widać jak wiało, to nie odzwierciedla mojej nierównej walki z żywiołem :)

Trasa pływania, chociaż widać jak wiało, to nie odzwierciedla mojej nierównej walki z żywiołem 🙂

Rower (90 km):
Założenia treningowe: równo i spokojnie w tempie na pełny dystans, przećwiczyć jedzenie
No i było równo (jeśli chodzi o moc), spokojnie i w miarę swobodnie, trochę przesadziłem in plus bo pojechałem o 10W za mocno, ale było mi tak zimno, że musiałem coś pokręcić. Wiało równo, znaczy się do Kostrzyna (22,5 km) w plecy i samo niosło, z Kostrzyna (22,5 km) w ryj i trzeba było popracować, bardziej nad utrzymaniem roweru (jechałem na pełnym kole i profilu 80 z przodu). Pojadłem, popiłem i się nie zmęczyłem. W sumie to cieszę się, że były takie warunki (większość mówiło, że trudne i wiało jak diabli), bo coś takiego może mnie spotkać w Kopenhadze.

Rower - miło, przyjemnie i...  wietrznie

Rower – miło, przyjemnie i… wietrznie

A tak sobie kręciłem na rowerku :)

A tak sobie kręciłem na rowerku 🙂

Bieganie (21,1 km):
Założenia treningowe: równo i spokojnie w tempie na pełny dystans, jak napisał trener człapu-człapu
Było równo i… za szybko (4’42”), a miałem pobiec o co najmniej 15-20”/km wolniej. Nie dałem rady woniej, walkę o czas i miejsca odpuściłem już na starcie (miało być treningowo), mimo takiego tempa na pierwszym okrążeniu chyba wyprzedzali mnie wszyscy. Trudno realizować taki trening ze względów psychicznych. Wiesz, że możesz, ale nie możesz. Było tak wolno, że … pojadłem, popiłem (rozsądnie), pogadałem, przyklepywałem piątki.

Człapu, człapu ....no może trochę szybciej

Człapu, człapu ….no może trochę szybciej (fot. Piotr)

Zmiany (T1, T2):
W tym roku ze względu na pojemność strefa zmian została przeniesiona w inne miejsce. To niestety wpłynęło niekorzystnie, (ale tylko dla tych co przyjechali tu poprawiać rekordy życiowe), bo z wody do strefy odległość się znacząco wydłużyła (plus podbieg), również dobieg (i powrót) do linii startu na rowerze był dość długi. No cóż poradzić, warunki wszyscy mieli jednakowe, no może nie do końca (po pierwsze zmianie niektóre rowery stały bliżej, niektóre dalej, dłuższa droga do wyjścia – ja tak miałem). Ale bardzo przyjemne i edukacyjne były dla mnie zmiany przy wykorzystaniu worków i namiotów do przebierania (to również czeka mnie za 4 tygodnie). Odnalazłem się w tym bez najmniejszych problemów, w zasadzie jeśli dobrze się to poukłada, to idzie bardzo szybko i nie ma problemów. Z szybkością nie szalałem, do tego stopnia, że po rowerze nawet zmieniłem górę na Trinergy, a i tak poszło bardzo sprawnie.

 

Wreszcie sam numer i medal bez statuetki za podium - trochę kokieterii nie zaszkodzi :)

Wreszcie sam numer i medal bez statuetki za podium – trochę kokieterii nie zaszkodzi 🙂

META (statystyki/ 982 startujących):
(dla zasady, bo przypominam, to był dla mnie trening)

Czas: 4h 51min 02 sek. –  Miejsce w kategorii OPEN: 55 Miejsce w kategorii wiekowej M45: 7

Pływanie: 00:37:36 (miejsce po pływaniu 185)
T1 (pierwsza zmiana):  00:04:49
Rower: 02:26:05 (miejsce na rowerze 56)
T2 (druga zmiana): 00:03:15
Bieg: 01:39:17 (miejsce biegu 225)

 

Na mecie w strefie z "finishera" z Bartkiem (fot. Piotr)

Na mecie w strefie z „finishera” z Bartkiem, o cholera nie mam „sześciopaka”… upssss… (fot. Piotr)

Co do samych zawodów:
– bardzo mi się podobały, widać, że włożono sporo pracy w zorganizowanie tak dużej imprezy, na pewno były mankamenty, ale jednak plusy przewyższają minimalne minusy;
– dołączenie do Challenge Family na pewno podniosły rangę sportową, pojawiło się sporo osób z innych krajów (ponoć 23), w kategorii PRO (również wiekowych) naprawdę byli mocni zawodnicy – nasz Mistrz Polski na tym dystansie musiał się pocieszyć 11 pozycją w OPEN, z kobiet Polka w OPEN była 4, co oznacza wyskoki poziom zawodów;
– organizacyjnie – biuro zawodów, odprawa, pasta party, czy działania organizatorów w strefie zmian były takie jakich oczekiwałem, chociaż nie obyło się bez wpadek (nie gotowa strefa zmian na czas, problem z pakietami); – sama strefa zmian – wszyscy dyskutują na temat jej niekorzystnego położenia, ale rozumiem, że względy pojemnościowe tego wymagały, więc nie ma co dyskutować, zresztą warunki były dla wszystkich identyczne, a czasy zawodników PRO (szczególnie zwycięzcy 3:51:00) pokazują, że to nie była przeszkodą. Nie przeszkadzał mi też rodzaj ochrony, wydawania i odbierania sprzętu – chyba wszyscy jesteśmy przewrażliwieni (sporo dyskusji w tym temacie), właśnie cieszę się, że zawodnicy nie byli traktowani jak potencjalni złodzieje. Jedynie dyskusyjne było wejście już w trakcie samego startu (niesprawiedliwe dla wszystkich), brak wewnątrz barierek do przekątnej dawało lekkie fory zawodnikom którzy mieli w lepszych miejscach powieszone rowery;
– może będę już totalnym malkontentem, ale miejsca parkingów i porozrzucane Biuro Zawodów (1 km od parkingu), Strefa zmian (2,5 km od parkingu) spowodowało, że się nachodziłem trochę – no cóż takie warunki, ale dzień przed sporo tych kilometrów nabiłem (wieczorem bolały mnie nogi);
– trasy – bardzo dobre – start falowy spowodował, że tłoku nie było – pływanie w miarę komfortowe (zabrakło mi dużych boi kierunkowych, bo na warunki pogodowe nikt nie ma wpływu); trasa rowerowa – trudno wymarzyć sobie lepszą – zamknięta droga krajowa, dwa pasy w jedną stronę prawie na 99%, asfalt wręcz idealny, pozaklejane gipsem tory, trasa biegowa – tym razem wymierzona i idealnie odległość półmaratonu – reszta beza zarzutów (kurtyny wodne /nie były potrzebne/, punkty żywieniowe, toalety – no i znowu spora ilość kibiców zagrzewająca do walki w tym już znane grupy zagrzewające do wali: TRICLUB (dziewczyny z pomponami i kolega z megafonem – super), MKON z łapą + małżonka – zaczynam się do nich przyzwyczajać, GARNEK MOCY – jak zawsze na większości zawodów, no i rodzina zawodników z Trinergy z Kubą na czele;
– ofiarność wolontariuszy – zrobili co do nich należy i nie sądzę, że było to łatwe zadanie – DZIĘKUJĘ;
– pogoda – było w porządku, zdecydowanie lepiej niż przed rokiem czy dwoma laty, oczywiście można czepić się do wiatru, ale cóż i tak nie mamy na to wpływu, a powtórzę warunki były równe dla wszystkich;
– praca sędziów – moim zdaniem bardzo dobra, jeśli chodzi o najbardziej kontrowersyjną część, czyli jazdę na rowerach i drafting, to muszę przyznać, że nie zauważyłem, w chwili kiedy mijała mnie czołówka widziałem jak cały czas za nimi jechał motocykl i kontrolował sytuację – a to oznacza, że można przeprowadzić dużą imprezę bez oszustw;
– strasznie denerwowałem się o debiutantów, szczególnie „pewną” Magdę – i tak się dobrze skończyło, miała lepszy debiut niż ja;

PS. Od trenera dostałem straszną reprymendę za samowolę treningową, czyli ogólnie za szybko i za mocno. Kara za niesubordynację znajduje się w najbliższym planie treningowym. I będzie to trudniejsze zadanie niż Challenge Poznań, ale o tym w kolejnym wpisie.

 

 

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Trackbacks/Pingbacks

  1. 4 tygodnie przed startem głównym | Made in 1968 - 2 sierpnia 2015

    […] trudności wzrasta. Co tam, że poprzednie dwa tygodnie były dość wymagające… co tam start w ½ Challenge Poznań… Tym razem trener zaaplikował mi „marne” 21h w tygodniu, początek całkiem rozsądny, […]

  2. Podsumowanie sezonu 2015 | Made in 1968 - 26 września 2015

    […] Olimpijski) – 2:22:56 – M40 – 1 – Euco Susz Triathlon 2015 1/2 IM – 4:27:02 – M45-2 – Challenge Poznań 2015 1/2 IM (start treningowy) – 4:51:02 – M45-7 – KMD IRONMAN Copenhagen 2015 – 10:20:01 – […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: