1/2 IM Susz 2015 – rozklepałem 04:30:00

28 czerwca 2015

Starty, Triathlon

W tym roku to ostatni istotny start na dystansie ½ IM (będzie jeszcze ½ Challenge Poznań, ale to raczej treningowo, bo wiadomo, już mało czasu do celu roku – IM Kopenhaga). Wybrałem Susz, tu debiutowałem w 2012, później co roku startowałem w 2013, 2014. To ostatnia szansa, aby zrobić na tym dystansie wartościowy wynik, jak wiadomo, każdy się asekuruje i głośno nie mówi o celach, ale w głębi ducha planowałem „złamanie” czasu 4 h 30 minut. To by było już coś.
Lubię tu startować, do tego wszystko co czekało mnie w tym roku było dokładnie podpasowane aby zrealizować ambitny cel:
– doświadczenie, to już czwarty raz w tym miejscu, znam tu wszystko (mimo zmienianych tras rowerowych przez remonty dróg), logistycznie mam wszystko dopracowane do perfekcji;
– pływanie – jedna prosta „jak cep” pętla – po eksperymentach powrót to trasy sprzed 2 lat;
– trasa rowerowa – dwie pętle po 45 km w większości po idealnym asfalcie (remont trwał 2 lata) na drodze Susz-Iława, nawet kawałek kultowej kostki nie zaburza tej atrakcji;
– trasa biegowa – trzy pętle po 7 km wokoło jezioro – płaska i trasa wręcz po idealnej szerokiej ścieżce, no jest 1,5 km z podbiegiem i mniej komfortową trasą do miasta, ale to również akceptowane;
– pogoda – w końcu nie miałem tu 34 stopnie i mega upału – wręcz idealne warunki ok 19 stopni, wiatr też w granicach 9 km/h;
– bardzo dobrze zorganizowane zawody – organizator z doświadczeniem, każda trasa wymierzona co do metra (nie ma zaskoczenia), oznaczenia km, które zgadzają się z GPS w zegarkach, punkty żywieniowe idealnie porozkładane, wsparcie dla zawodników… to tylko nieliczne walory, ale dla mnie wystarczające, strefa finiszera jak należy, zapewniona opieka medyczna;
– no i ostatnie, byłem już „po przetarciu” w Sierakowie, może nie był to zły start, ale nie był też idealny – przemyślałem co, nie co, dostałem analizę od trenera – wnioski wyciągnięte – teraz tylko zrealizować;

Tak wiało na trasach

Tak wiało na trasach

Pływanie (1900m): Start z wody bo odepchnięciu się od pomostu (szkoda, że znowu sporo osób nie umie grać fair i nie doczekało na wystrzał), trasa długa i prosta, więc się szybko zrobiło luźno, ale co jakiś czas następowało spięcie, trochę zostałem obity i pokopany, sam tez nie byłem dłużny. Tym razem nie płynąłem luźno, cały czas, do samego końca równa, ale mocna praca, podniosłem frekwencję machania rąk i zacząłem w wodzie myśleć (to efekt pewnego artykułu mojego trenera w Magazynie Bieganie). Z wody zapamiętałem jeszcze tylko to, że sędziowie powinni zdyskwalifikować ze 20-40 osób, które przepłynęły bojkę kierunkową z lewej strony, a nie z prawej, jak było wielokrotnie mówione. Moja nawigacja była wręcz idealna (widać na mapce). Nadrobiłem może ze 30-40m (wg GPS), a faktycznie z jeziora (czyli dystans 1900m) wyszedłem po 32’30” (w oficjalnych czasach pływanie liczone jest z dobiegiem do maty w przed strefa zmian, stąd ta minuta różnicy). Pierwszy raz w wody w tych zawodach wychodzę poniżej 100 miejsca – moje miejsce to 72.

Właśnie wyszedłem z wody i w dobrej formie cisnę do strefy

Właśnie wyszedłem z wody i w dobrej formie cisnę do strefy

Zmiana T1 (pływanie-rower): Poszło naprawdę szybko, działałem jak automat.

Rower (90km): O trasie pisałem, wyjazd z Susza, kawałem kultowej kostki i dalej drogą na Iławę – asfalt i ukształtowanie terenu wręcz idealne. Po do jechaniu do Szczepakowa nawrót i droga powrotna do Susza. Można było się idealnie zorientować gdzie się jest w stawce, gdzie są przeciwnicy. Ale w tym dniu musze przyznać, że miałem to w dupie, koncentrowałem się na swoim starcie. Chciałem pojechać w miarę równo, w założonych Wattach i nie umrzeć na końcu, więc trzymałem się założeń, nie przeginałem, nie dociskałem, ale też nie odpuszczałem. Po drodze wyprzedziłem naprawdę sporo osób. Miałem na 70 km chwilkę zwątpienia, faktycznie poczułem, że trochę słabnę, ale dość szybko się zmobilizowałem – kiedy jeśli nie teraz, lepsze warunki mogą się powtórzyć dopiero za parę lat. Czas roweru: 02:20:16 i 13 miejsce tej dyscypliny;

Fajny kawałek, pięknie się jechało...

Fajny kawałek, pięknie się jechało…

Zmiana T2 (rower-bieganie): Równie automatycznie i szybko, ale z błędami, zapomniałem swoich żeli (przy czym nie spinałem się, bo wiedziałem, że na trasie będzie co podjeść). Ktoś mi krzyknął jak wybiegałem, że jestem 29 open.

Pierwsza pętla, jeszcze luz na trasie (mało zawodników)

Pierwsza pętla, jeszcze luz na trasie (mało zawodników)

Bieganie (21,1km): Zrobiłem to co miałem zrobić w Sierakowie, pobiegłem bardzo równo bo po 4’17” km, z czego ani przez moment nie zwolniłem, nie udało mi się też jakoś w końcówce przyspieszyć, ale to nie ważne, bo naprawdę dałem z siebie dużo. Dopiero na 500m przed metą spojrzałem na zegarek jaka jest suma czasów i wyświetlało się 4h26minut i coś tam. Już wiedziałem, że cel zostanie zrealizowany. Sam bieg pobiegłem w 01:30:31 co było 34 czasem tej dyscypliny.

I fotka na tle jeziora suskiego, za chwilę Marcin będzie mnie klepał wielką  łapą

I fotka na tle jeziora suskiego, za chwilę Marcin będzie mnie klepał wielką łapąh

 

META: Nie było heroicznie, nie padłem na pysk, wbiegłem, wziąłem na klatę przepiękny medal, poleżałem na materacach, pani z obsługi medycznej podała mi kubek z zimną wodą, przyjąłem jakieś gratulacje, pogadałem z innym … Nie będę pisał, że jak się wbiega na metę i się widzi na zegarze czas 04:27:02 to wspaniałe uczucie, bo to taki banał. Okazuje się, że przy odrobinie systematyczności i determinacji można realizować swoje cele (i wcale nie nadrzędne w życiu), i wiem, że te wszystkie przygotowania, godziny na basenie, rowerze czy bieganiu nie idą na marne, chociaż musze przyznać, że nie jest to dla mnie jakieś ogromne wyrzeczenie, raczej styl życia i hobby.

Fajny medal i kolejny "wazon" do kolekcji

Fajny medal i kolejny „wazon” do kolekcji


META (441 startujących):

Czas: 4:27:02 (rekord życiowy poprawiony)
Miejsce w kategorii OPEN: 25 (zeszły rok 28)
Miejsce w kategorii wiekowej M45: 2 (w zeszłym roku M45: 2)
Pływanie: 00:33:21
T1 (pierwsza zmiana):  00:01:21
Rower: 02:20:16
T2 (druga zmiana): 00:01:33
Bieg: 01:30:31

Na podium,  z takim czasem wygrał bym M40 i M50, ale tylko. Respekt dla zwycięzcy drugi

Na podium, z takim czasem wygrał bym M40 i M50, ale tylko. Respekt dla zwycięzcy drugi

Podsumowanie:
– ½ IM do cel pośredni w drodze do pełnego IM, ale dochodzenie do czegoś małymi kroczkami, cierpliwie, w moim przypadku się sprawdza – jakoś jaśniej widzę ten główny cel (i nie chodzi tu tylko o ukończenie);
– start – trafiłem z pogodą, warunkami, chyba również dyspozycją – zrobiłem co do mnie należy, ale i tak poszukam, co można było zrobić lepiej;
– z wyniku jestem bardzo zadowolony, z miejsca mniej (OPEN 25, M45-2) :), no ale na to nie ma się wpływu, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy; przy czym to kolejny bodziec do tego, że można, a nawet trzeba dalej się doskonalić; w Suszu byłem (w kategorii wiekowej) już trzeci, dwa razy drugi, kiedyś może tu przyjadę i będę pierwszy :);
– zawody – mi tu wszystko bardzo odpowiada, a teraz kiedy poprawiono trasy , to dla mnie nr 1 w Polsce; nie ma może „wodotrysków”, ale to co ma być, jak w jak największym porządku;
– kibice – bardzo dobra atmosfera, super doping, strefy kibica na trasie rowerowej niezawodnie dwie miejscowości pełne entuzjazmu, ale również na trasie biegowej, dodatkowo akcja Marcina (MKON) OzD (warto czytać stronę Marcina, tu o akcji), wsparcie rodzin (u mnie skromna reprezentacja, ale dzięki Ewa) i znajomych z teamu, to wszystko powoduje, że jest łatwiej i przyjemniej;
– trener – Tomek Kowalski – wie co robi, wie co ty masz robić (nawet jak bardzo boli), wie kiedy napisać, wie kiedy zadzwonić i wie co powiedzieć … no starczy bo mu „woda sodowa uderzy” do głowy :), a zapomniałem i wierzy, nawet ja ty nie wierzysz, że dasz radę – no niby nic, a jak widać w moim przypadku działa – dzięki Tomek (cholera, zabrzmiało pompatycznie);

Od jakiegoś czasu walczę zawsze do końca (finisz dał mi jedno miejsce Open wyżej)

Od jakiegoś czasu walczę zawsze do końca (finisz dał mi jedno miejsce Open wyżej)

 

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

5 Komentarzy w dniu “1/2 IM Susz 2015 – rozklepałem 04:30:00”

  1. Siwir Says:

    Hej, No chciałem osobiście pogratulować dzisiaj na basenie, ale zamieszania troche było. Mega wynik. Jest cały czas postęp i bardzo dobry prognostyk przed IM Dania. SUPER.

    Odpowiedz

Trackbacks/Pingbacks

  1. Przerwy w trenowaniu | Made in 1968 - 10 lipca 2015

    […] PIERWSZA (zaplanowana) Po bardzo dobrym starcie w ½ IM w Suszu, trener postanowił dać mi chwilę odpoczynku, przed właściwymi przygotowaniami do celu […]

  2. Podsumowanie sezonu 2015 | Made in 1968 - 26 września 2015

    […] – M45 – 1 – Samsung Knox Triathlon IT (dystans Olimpijski) – 2:22:56 – M40 – 1 – Euco Susz Triathlon 2015 1/2 IM – 4:27:02 – M45-2 – Challenge Poznań 2015 1/2 IM (start treningowy) – 4:51:02 – M45-7 […]

  3. Susz – żal … | Made in 1968 - 23 czerwca 2016

    […] Jest rok 2015, to start kontrolny przed moim pierwszym IM. Poszło bardzo dobrze, zrobiłam ja na siebie, bardzo […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: