Samsung Knox TriathlonIT 2015 (dystans olimpijski)

14 czerwca 2015

Starty, Triathlon

Samsung Knox Triathlon IT, po co mi ten start ? Ano powodów pojawiło się kilka:
– po pierwsze to to nieoficjalne mistrzostwa mojej branży, więc nie mogło mnie tu zabraknąć;
– po drugie imprezę organizuje Marcin Sowiński, kolega z klubu i nie tylko;
– po trzecie, w tym roku znalazło się miejsce na ten start (pomiędzy dwoma HIM);
– po czwarte, jeszcze wpaja się mój program treningowy do głównego celu sezonu;

Ja się wkręciłem w triathlon, ale Marcin Sowiński, to zupełnie inny wymiar wkręcenia - podziwiam.

Ja się wkręciłem w triathlon, ale Marcin Sowiński, to zupełnie inny wymiar wkręcenia – podziwiam.

 

Przeżyłem coś zupełnie nowego. Ja starowałem na dystansie olimpijskim (1500m pływania/40 km rower/ 10 km bieganie) w formule cross (czyli rower MTB i po lesie).

Oto jak przebiegł ten jednodniowy wypad pod Powidz.

Pływanie (1500 m dwie pętle po 750m, ze skokiem z pomostu):
Nie umiem skakać z pomostu „na dynię” i to do tego w piance, więc się przestraszyłem i skoczyłem na tzw. „bombę” nawet nie w czołówce, bo się zagapiłem (wiedziałem, że przecież pływam nie najgorzej). Poszło… ze 30”, a potem przebijanie się przez „odważniejszych” co skoczyli. Potem popłynąłem swoje, trochę wyprzedzania i problemów z nawigowaniem, bo jak się skończyli przeciwnicy, to musiałem płynąc sam. Z ty, że ja jestem przyzwyczajony, że nie muszę szukać boi tylko kieruję się na rywali. Po pierwszym okrążeniu wybiegłem szósty (ludzie krzyczeli), i to mnie zmobilizowało, aby skoczyć na „dynię” z pomostu (nie da się schować w tłumie i trochę obciach bo wszyscy patrzą). Po skoku płynąłem w nogach kolegi Michał z drużyny jakieś 200m, ale coś nam w parze nie szło i postanowiłem cisnąć sam.

Taki start, w tej chwili miałem dylemat - skoczyć na dynię, czy nie skoczyć ? I....

Taki start, w tej chwili miałem dylemat – skoczyć na dynię, czy nie skoczyć ? I…. (fot. Computerword)

Zmiana T1 (pływanie-rower):
Bardzo długa i słaba, ale to wynik, nie zmęczenia po pływaniu, tylko nie ogarniania nowej sytuacji. Straciłem trochę głowę, nie wskakiwanie na rower bo buty założyłem w strefie, nie ćwiczyłem tego i wpinanie się na rower to spore straty czasu. Na „czasówce” mam to naprawdę dopracowane.

Rower (prawie 40km, szurty, piach, asfalt):
Cztery pętle, z czego połowa to nie mój teren i rower (MTB). O tym jak niepewnie się czułem niech świadczy fakt, że wyhamowałem, stanąłem i sprawdziłem czy nie mam gumy w przednim kole. Ale podszedłem do tego strategicznie, doszedł mnie (wiedziałem bo słyszałem nazwisko jak ruszałem w T1) Przemek (on jest bardzo doby na MTB) i jeszcze jeden kolega, a skoro drafting dozwolony to współpracowaliśmy (pewnie ja najmniej w tym zespole), zmiany i jakoś poszło. Dogoniliśmy kogoś tam, ale dla mnie ostatnie 2km trudne. Koledzy odskoczyli mi na 200-300m bo na trasie zrobił się straszny tłok, a ja na piachu nie jestem tak dobry technicznie.

Wystartowały dwa rumaki Trinergy na trasę (ja stara szkapa, Michał koń pościgowy)

Wystartowały dwa rumaki Trinergy na trasę (ja stara szkapa, Michał koń pościgowy)

Zmiana T2 (rower-bieg): Tu już była totalna klapa, bo zaczepiłem w strefie pedałem o dywan i szarpałem się parę sekund, niby nic, ale wiadomo wybicie z rytmu, do tego przeciwnicy uciekają i ma delikatną spinę. Błędy, błędy …

Bieg (prawie 10 km las, piach):
Pobiegłem swoje, ponieważ po rowerze spadłem o jedną dwie pozycję, skupiłem się na spokojnym doganianiu przeciwników których identyfikowałem (tych z roweru najbardziej). W połowie drugiego okrążenia (jakiś 3,5km) przegoniłem trzech kolegów z roweru, wiedziałem że jestem wysoko. Do końca kontrolowałem bieg, ale nie zwalniałem.

Numer, medal, statuetka a nawet dyplomy, a co ...

Numer, medal, statuetka a nawet dyplomy, a co …

META (41 startujących):

Czas: 2:22:56 
Miejsce w kategorii OPEN: 4
Miejsce w kategorii wiekowej M40-49: 1
Pływanie: 00:27:59
T1 (pierwsza zmiana):  00:01:24
Rower: 01:11:59
T2 (druga zmiana): 00:01:09
Bieg: 00:40:26

Kawałek drużyny Trinergy, gdzieś hasa reszta (fot. Marcin)

Kawałek drużyny Trinergy, gdzieś hasa reszta (fot. Marcin)

 

Był fun i było prawie w tzw. „pałę”. Ogólnie: jazda po na takim sprzęcie (rower MTB) na takich trasach (trzęsie wszystkim, piach, pralka, mam rany na rękach /pozdzierana skóra obtarta od hamulców/ itp.) i bieganie po lasach (piach, pokrzywy, jeżyny itp.) to nie moja bajka, może jeszcze nie, kto wie. Wiem, że to nie są normalne zawody, więc nie podniecam się ani miejscem, ani wynikiem. Było trochę znajomych i kolegów, m.in. z branży, oprócz wrażeń sportowych trochę pogadałem. No i nagrody, pierwszy raz nagroda (dostałem zegarek Samsung Gear S) przewyższyła wartość całego wyjazdu z opłatami, wow…. to bardziej symboliczne, bo nagrody mają dla mnie drugorzędne znaczenie w tym wszystkim. Bardzo miły i sympatycznie spędzony dzień w gronie koleżanek i kolegów z branży.

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Podsumowanie sezonu 2015 | Made in 1968 - 26 września 2015

    […] 10 km, ale mocno) – 0:39:18 – JBL Triathlon Sieraków 2015 1/2 IM – 4:36:18 – M45 – 1 – Samsung Knox Triathlon IT (dystans Olimpijski) – 2:22:56 – M40 – 1 – Euco Susz Triathlon 2015 1/2 IM – 4:27:02 – […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: