JBL Triathlon Sieraków 2015 (Mistrzostwa Polski w 1/2 IM)

2 czerwca 2015

Starty, Triathlon

Sezon triatlonowy zaczynam od startu w Sierakowie, w tym roku impreza miała wyższą rangę, bo na dystansie ½ IM PZTri przyznał organizatorom Mistrzostwa Polski. Dla mnie to i tak nie ma znaczenia, no może troszeczkę, przygotowuję się w miarę systematycznie (cel główny wiadomy) i starty to już tylko efekt tej wcześniejszej pracy, plus oczywiście moje niewielkie doświadczenie z lat poprzednich. Nie będę opisywał, całej machinerii, jaką stosuję przed przyjazdami i startami, bo można o tym poczytać w poprzednich postach (2014, 2013), stosuję cały czas metodologię sprawdzoną, czyli check listy, to co działa nie zmieniam lub ulepszam.

W sobotę start zawodników na dystansie ¼ IM, to była dobra okazja, aby pokibicować koleżanką i kolegom z drużyny Trinergy, ale znalazłem czas na lekkie popływanie, rozjeżdżenie i przebieżkę. Standardowa wieczorna odprawa (niestety za kolejnym razem staje się mało atrakcyjna, ale mus, to mus) i pasta party stało się dobrym miejscem do pogawędzenia o triathlonie w gronie przyjaciół. Nie obeszło się oczywiście bez tzw. „czarowania” i szacowania co tzw. potencjalni przeciwnicy przygotowali na ten rok. Niby nic… no ale to przecież sport, więc element rywalizacji to podstawa. Wieczorkiem grzecznie spać.

Nie byłem zadowolony, czas pływania był gorszy niż zakładałem

Nie byłem zadowolony, czas pływania był gorszy niż zakładałem

Trochę o starcie:
Pływanie:
Jakoś przestało mnie przerażać pływanie w wodach otwartych, do tego start falowy (różne grupy wiekowe /lub połączone/ starowały w odstępie co 10 minut) spowodowało, że tzw. „pralki” i tłoku nie było. Niestety nie udało mi się też rozsądnie „złapać czyjeś nogi”, co chwilę przeskakiwałem między zawodnikami, a w drugiej połowie zrobił się nawet większy tłok, bo dogoniłem maruderów z pierwszej fali. Samo pływanie nie było w moim wykonaniu rewelacyjne, popłynąłem gorzej niż rok wcześniej o prawie 2 minuty, ale komfort po wyjściu z wody był o wiele większy. Mam wrażenie, że były mniej korzystne warunki (pierwsze 700m pod wiatr). Czas tego etapu to: 0:34:29.
Zmiana T1 (pływanie-rower): Po wyjściu z wody od razu mega podbieg i nie za blisko do strefy (ok. 800m). W tym roku udało mi się zrobić to o 40” szybciej (czas zmiany: 0:04:30). W strefie zerknąłem ilu moich konkurentów (moja kategoria wiekowa zaczynała się od numeru 601, więc biegnąc alejką widziałem ile rowerów wisi), jest przede mną, taka dawka motywacyjna.

Ja na trasie rowerowej i mój "bolid" (fot. GarnekMocy)

Ja na trasie rowerowej i mój „bolid” (fot. GarnekMocy)

Rower: Dość szybko byłem na trasie, bieg z rowerem na bosaka i wpinanie się w buty w trakcie jazdy mam już dość dobrze opanowane. Zostaje już tylko pokręcić przez 4 okrążenia (4x 21,5 km), po pofałdowanej trasie, ale z mega szybkim asfaltem. W tym roku warunki były całkiem dobre, w jedną stronę (do Kiwicza), troszkę trudniej, mniej komfortowe wzniesienia, ale także pod boczny wiatr z przodu (na szczęście trochę w lesie), za to w drugą stronę ten boczny wiatr wiał w plecy, a chyba wzniesienia bardziej przyjazne. Założenia miałem bardzo ambitne i tak naprawdę przez pierwsze dwa okrążenia je realizowałem, czyli jak na mnie bardzo mocno. Kolejne dwa troszkę zweryfikowałem swoje zapędy, tak aby się nie zajechać (przecież jeszcze przede mną był bieg). Było trochę lżej. Czas tego etapu: 2:21:02.

Po rowerze, szykowanie się na bieg (fot. Magda)

Po rowerze, szykowanie się na bieg (fot. Magda)

Zmiana T2 (rower-bieg): Jedyne co mi się rzuciło w oczy to jeden rower, który wisiał w mojej kategorii i to obok mojego stanowiska, znaczy się, bieg nie może być turystyczny (zresztą i tak nie miał być). W miarę szybka zmiana i wybiegałem już na trasę. Czas zmiany: 0:02:25.

Na trasie biegowej

Na trasie biegowej

Bieganie: W zasadzie to nie bardzo wiedziałem czy kogoś gonię, czy przed kimś uciekam, z każdym okrążeniem na trasie było coraz więcej zawodników i kontrolowanie tego (zwłaszcza jak się do końca nie zna wszystkich) było niemożliwe. No nic, pobiegłem równo, a na ostatniej pętli podwiesiłem się pod pędzącego Piotra (zresztą był plan szybszej końcówki). Trasa krosowa, trudna, piaszczysta, z wystającymi korzeniami, zbiegi i podbiegi, ten sam trudny podbieg co przy wyjściu z wody, kawałkiem plaży (piach) – ale przecież taka sama dla wszystkich, więc nie ma co narzekać. Czas biegu: 1:33:52.

Meta, ten pan to Piotr i jest szybszy ode mnie (startował w fali 10' po mnie

Meta, ten pan to Piotr i jest szybszy ode mnie (startował w fali 10′ po mnie (fot. A.Czechowska)

Generalnie okazało się, że jednak był konkurent w kategorii wiekowej przede mną na trasie, gdzieś go wyprzedziłem, nawet nie wiem gdzie, nie kalkulowałem, robiłem swoje, biegłem aby uzyskać jak najlepszy swój czas, co w efekcie dało na mecie 4:36:18, 47 miejsce open, a mojej kategorii M45 – 1.

 

Wszystkie trofea i numer

Wszystkie trofea i numer

META (667 startujących, chyba było więcej, na liście nie ma tych co nie ukończyli):

Czas: 4:36:18 (rekord życiowy poprawiony) – chociaż trudno to odnosić do innych startów, bo trasa, trasie nie równa, ale w tym wyścigu popraw w stosunku do zeszłego roku o ponad 8 minut;
Miejsce w kategorii OPEN: 47 (zeszły rok 40, ale i ranga była niższa i konkurencja wzrosła)
Miejsce w kategorii wiekowej M45: 1 (w zeszłym roku M45: 1)
Pływanie: 00:34:29
T1 (pierwsza zmiana):  00:04:30
Rower: 02:21:02
T2 (druga zmiana): 00:02:25
Bieg: 01:33:52

Najcenniejsze trofeum obok standardowego medalu finiszera, złoty medal dla Mistrza Polski w kat. M45 - naprawdę ładny

Najcenniejsze trofeum obok standardowego medalu finiszera, złoty medal dla Mistrza Polski w kat. M45 – naprawdę ładny


Podsumowanie:

Sieraków – można powiedzieć w kilku słowach, że nie wydarzyło się nic innego, co miało miejsce rok temu, czy dwa lata temu. No może poza „kilkoma” drobiazgami, wszystko było lepsze.
I napisze tylko o tym lepszym:
– lepszy był mój start niż poprzednio, czyli jeśli chodzi o czas poprawiłem się o ponad osiem minut, chociaż z wyniku jestem średnio zadowolony, to na pewno nie wszystko co mogłem z siebie wykrzesać, nie zrealizowałem założeń przedstartowych i z tego jestem najbardziej zły, ale zawsze rozkręcam się w trakcie sezonu, więc mam nadzieję, że w tym roku i tak będzie;
– lepszy, a w zasadzie większy był poziom zawodów, zresztą on każdego roku wzrasta, tutaj amatorzy (łącznie ze mną) są naprawdę ambitni i pracowici – miejsce open gorsze niż rok temu, miejsce w kategorii M45 nie poprawiłem (utrzymałem z zeszłego roku);
– Sieraków to naprawdę wspaniałe miejsce, z przyjemnością się tu wraca, atmosferę czuć na każdych zawodach, ale tu jest coś magicznego, do tego organizatorzy jednak postanowili słuchać uczestników i w czym się da troszeczkę poprawiać (strefa zmian znacząco bardziej komfortowa, zabezpieczenia tras, pomoc medyczna, czy wreszcie pasta party normalne – małe rzeczy a cieszą); można dywagować o wszystkim, o trasach o duperelach, ale warunki były jednakowe dla wszystkich, w końcu to jest triathlon, sport dla „ludzi z żelaza” – nie wydziwiajmy;
– dla mnie lepsza była atmosfera, czułem się tu wspaniale jak w domu – bo to już czwarty rok w mojej „karierze” triathlonowego amatora, ale z każdym rokiem poznaję nowych ludzi, z którymi człowiek czuje się jakby wyjeżdżał na coroczne kolonie wakacyjne; rozmowy, spotkania w której poza elementem „cichej” rywalizacji (toż to sport), jest masa wewnętrznego wsparcia (od dyskusji o Wattach, po pokrzykiwanie na trasie); naprawdę bycie kibicem w tej dyscyplinie też może cieszyć, mam wrażenie, że tu każdy rywalizuje najpierw ze sobą, a potem z przeciwnikami;
– no i to co najważniejsze – może takie górnolotne – ale fajnie jak za tym wszystkim stoi rodzina czy taka drużyna jak Trinergy, oczywiście trener, masa znajomych, są na trasie, tu ktoś coś krzyknie, tam pogoni i jakoś idą te cztery okrążenia po piachu, korzeniach, góry, doły, skwar … i nie zwracajcie uwagi na to, że jak jadę/biegnę to jestem gdzieś w swoim świecie – wielkie dzięki;

Na podium (miłe chwile)

Na podium (miłe chwile) (fot. Agnieszka)

Pewnie do zobaczenia za rok.

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

3 Komentarze w dniu “JBL Triathlon Sieraków 2015 (Mistrzostwa Polski w 1/2 IM)”

  1. Tomek B Says:

    Gratulacje ! 🙂 Czyli mamy Mistrza Polski jeśli dobrze rozumiem 🙂

    Odpowiedz

Trackbacks/Pingbacks

  1. Podsumowanie sezonu 2015 | Made in 1968 - 26 września 2015

    […] – 1:25:58 – M40 – 116 – XI Ekiden (ja treningowo 10 km, ale mocno) – 0:39:18 – JBL Triathlon Sieraków 2015 1/2 IM – 4:36:18 – M45 – 1 – Samsung Knox Triathlon IT (dystans Olimpijski) – 2:22:56 – M40 […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: