Pływanie w grupie treningowej

13 lutego 2015

Treningi

„Zmiana jest je­dyną pewną rzeczą w życiu” – ktoś tam… u mnie już kolejna w przygotowaniach triathlonowych. Ale do rzeczy:

Ciemno, dla mnie noc – pobudka, higiena, śniadanie, mam zapas czasu więc pstrykam kilka e-maili i w drogę na basen; Inflancka – tu czas się zatrzymał, ale ten klimat…
Dalej ciemno – pływałem sam (zresztą po części dalej to będę robił), teraz dołączam do grupy, „stary koń” , a „spinka” jakbym szedł do pierwszej klasy; jestem pierwszy siedzę na krzesłach w korytarzu, wszystko jeszcze zamknięte; pojawiają się koledzy, a potem koleżanki, graba-graba, na szczęście znamy się ze startów; wszyscy zaspani, coś tam narzekają, że trzeba wstawać rano, niemrawi, siedzą i czekają…, nie widać tu mega entuzjazmu; pojawiają się i trenerzy – uśmiechnięci i zadowoleni – wrócili z trzytygodniowego obozu z Hiszpanii, więc co mają być nie zadowoleni, zagrzewają do boju i już „straszą”, że mają coś ekstra na dzisiejsze zajęcia (pachnie to jakimś „delfinarium”); jakoś na nikim to nie robi wrażenia – widać przyzwyczajeni;
Lekko później – szatnia otworzona, w dwie trzy minuty wszyscy się już przebierają, kolejne parę minut – grupa gotowa i zwarta do zajęć, jak w wojsku (nie byłem-słyszałem), ale bez rozkazów, poczatkujący tor 1, zaawansowani 3 i 4;
Trening – wszyscy w wodzie, komendy idą od trenera, a każdy posłusznie je wykonują – niby proste – rozgrzewka, zadanie główne i schłodzenie, ale czuć moc chlapania parunastu chłopa i kilku dziewczyn; jako nowy od razu dostaję sporo uwag, co mam poprawić i zmienić, ale zadania trzeba robić i nie „wozić dupsko” tyko cisnąć bo czujesz cały czas „smyranie” po nogach, strach, że jak się zatrzymasz lub zwolnisz to cię zwalcują i już; no to odnajduję w sobie resztę pokładów sił, pomimo, że dzień wcześniej „zaorałem” się na rowerze;
I po treningu – znowu wszyscy przycichli, a fale opadły, po mału spokojnie zbierają się do dalszych zajęć swojego dnia – zrobiło się jasno;

Cicho, pusto - jeszcze, za chwilę będzie tu łomot

Cicho, pusto – jeszcze, za chwilę będzie tu łomot

A więc tak się tu bawicie !!! Nie wiem czy to zauroczenie czymś nowym, ale było fajnie. Zupełnie coś innego niż „młócenie” samemu. Jest różnica, warto spróbować z grupą. A zapomniałem dodać, że moja ma już komplet, zapisy reglamentowane, udało mi się wskoczyć na miejsce kontuzjowanego kolegi. Ale…

Pewnie takich grup jest sporo, każde mają swój klimat, specyfikę. Pewnie to ja odkrywam Amerykę, dla wielu to oczywista oczywistość, chleb powszedni. Ale jeśli są jeszcze jakieś zbłąkane duszyczki to przynajmniej niech spróbują.

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: