9 PZU Półmaraton Warszawski – i znowu się zaczęło

30 marca 2014

Biegowe, Starty

Przed:
Pierwszy start w tym roku – dobra, bez „owijania w bawełnę” – to jak test czy przez kilka miesięcy dyspozycja nie spadała, ba – przecież przez okres zimowy trenowałem, więc chciałbym aby forma wzrosła. No i jest trochę niepewności …
Półmaraton Warszawski tym razem już 9 edycja – ja w półmaratonie w Warszawie biorę udział piąty raz, zawsze udaje mi się poprawiać, ale teraz poprzeczka poszła w górę – nie ma co ukrywać, jest coraz trudniej.

Start:
Fantastyczna pogoda, trasa, którą znam jak własną kieszeń, dyspozycja rewelacyjna (ostatni tydzień obijałem się jak nigdy) – nic tylko dobrze pobiec. Cel minimum oczywiście rekord życiowy, ale najlepiej jeśli byłoby to 1:29:59 – tylko w półmaratonie nie udało mi się jeszcze złamać „magicznej cyferki”, ale zdecydowanie mam większe ambicje – cel maksimum 1:28:00. Od początku nastawiam się na walkę o cel maksimum, nie wyjdzie to chyba nie stracę tyle, aby nie zrealizować celu minimum.
Teraz mogę napisać (wcześnie nie pisze aby nie zapeszyć) zawsze mam plan i na dziś jest taki:
– pierwsze 5 km – zacząć wolno, nie dać się ponieść i wpaść na punkt pomiaru w  czasie 0:21:09;
– na 5-10 km – szybciej na zbiegu na Konwiktorskiej, potem spokojnie, punkt na 10 km – 0:41:53;
– na 10-15 km – lekko przyspieszyć, punkt na 15 km – 1:02:41;
– na 15-20 km – podbieg na Agrykoli (tu tracę, będę się cieszył jak wbiegnę ten kilometr w tempie 4’25”), potem zwiększam nawet do 4’06” (aż mi ciary poszły jak to planowałem), punkt na 20 km – 1:23:34;
– końcówka do 21,1 km – jeśli mam jeszcze siłę idę na maksa – metę powinienem minąć 1:27:59;

Trasa byłaby nieciekawa, więc wykres pracy "silnika" - no i tu widać, że wzór 220 - wiek nie działa - ja dziś rozkręciłem "brykę" troszkę mocniej

Trasa taka jak zawsze, więc tym razem wykres pracy „silnika” – no i tu widać, że wzór 220 – wiek nie działa – ja dziś rozkręciłem „brykę” troszkę mocniej

Jak poszło ? Zrobiłem to !!! Na metę wpadłem w czasie 1:27:44 !!!

Nie będę rozpisywał się szczegółowo, bo pewnie mało kogo interesuje co się działo na każdym kilometrze, najważniejsze, że prawie zrealizowałem plan.
– na 5 km wpadłem prawie idealnie;
– na 10 km miałem 7s zapas;
– potem było gorzej na 15 km, roztrwoniłem zapas i dorzuciłem 9s (trochę mi siadło morale, zwłaszcza, że miałem podbieg przed sobą);
– podbieg zrobiłem zgodnie z planem (nie straciłem dużo), a potem zacisnąłem zęby i postanowiłem odrobić stratę. Okazało się, że jestem w stanie wycisnąć z siebie więcej niż mi się wydaje.
– na 20 km już byłem 3s przed założonym czasem;
– do mety ostro – cudowne uczucie, walka, zajechanie się na maksa, ale satysfakcja niesamowita;

To dopiero początek ...

To dopiero początek …

 

META
(statystyki 21,097k/ 11149 startujących):

Czas brutto: : 1:28:06
Czas netto: 1:27:44 (nowy rekord życiowy, poprawiony o 3’06”)
Miejsce w kategorii OPEN: 428
Miejsce w kategorii wiekowej M40: 87

To już standard od lat - numer i medal

To już standard od lat – numer i medal

Po starcie:
– weryfikacja po zimie zakończona pozytywnie – progres jest;
– nie ma co się zachwycać, większość moich kolegów, znajomych „trzepnęła” rekordy życiowe, takie warunki, taka sytuacja;
– tak jak wspomniałem, dla mnie impreza zorganizowana bardzo dobrze, tak naprawdę jak  biegnę to jestem w swoim świecie, ale organizatorzy, wolontariusze, kapele grające, kibice – trudno tego nie zauważyć i nie poczuć – dziękuję;
– jestem chyba już nudny – pytanie rodziny po „o ile się poprawiłeś ?” – oczywista, oczywistość, że nie ciągam ich co by patrzyli jak „super heros” się realizuje, ale jestem aż tak przewidywalny ? hmmm…

Na 15 km we Warszawskich Łazienkach, za chwilkę trzeba się będzie zmierzyć z podbiegiem na Agrykoli

Na 15 km we Warszawskich Łazienkach, za chwilkę trzeba się będzie zmierzyć z podbiegiem na Agrykoli

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

8 Komentarzy w dniu “9 PZU Półmaraton Warszawski – i znowu się zaczęło”

  1. Siwir Says:

    Nooo… Tomek GRATULACJE. To był bardzo dobry dzień na bieg. I super wynik zrobiłeś. Ja w końcu planowałem 1.32 i wyszło minutę gorzej – pasmo w obu kolanach niestety :(. Ale będę nadal Ciebie ścigał 🙂 jak tylko stan zaplany mienie…

    Odpowiedz

    • tom2soc Says:

      No ale „życióweczka” jest, czyli progres. A to najważniejsze. Dzięki i również gratuluję.

      Odpowiedz

      • Siwir Says:

        Dzięki również. A progres jest oczywiście to dobry znak, bo w zeszłym roku miałem w tej imprezie 1.44

      • tom2soc Says:

        Grubo, ja każdego roku ledwo się poprawiam o 3-3,5 minuty. Idzie jak „krew z nosa”. Więc ciesz się chłopi, ciesz. W przyszłym roku będzie już przede mną.

  2. maciej Says:

    gratuluje! ja za tydzien w poznaniu moja pierwsza polowka, tez bede walczyl!!!!!!

    Odpowiedz

    • tom2soc Says:

      thx. Jak pierwsza połówka, to życiówka będzie na bank, możesz być spokojny :). A tak na poważnie zaplanuj wszystko realnie, ale ambitnie, to będzie lepiej „smakowało”

      Odpowiedz

  3. maciej Says:

    plan biegu jak podpowiedziales ulozony , lekka trema jest (-:

    Odpowiedz

    • tom2soc Says:

      trema musi być, w końcu debiut. Będę się „łączył z tobą w bólu”, bo w niedziele wystartuję w biegu na 10 km w Raszynie. Chyba nie zdążyłem się zregenerować, więc przed startem będzie plan (musi być), ale na za wiele nie liczę

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: