Zimowy trening podbiegów

15 stycznia 2013

Rozważania

Zima, była jest i będzie. I nie ma się co dziwić, mieszkamy w takim klimacie i już. Był czas, żeby się przyzwyczaić.

zima2

Moja okolica, podłoże niepewne, ale nie jest najgorzej

A trenować trzeba. Można w klubach fitness (ja tego nie lubię), ale jeśli chodzi o bieganie to górna granica w moim przypadku to -25 stopni Celcjusza.  Wyżej, trzeba zasuwać i już, i nie ma litości czy śnieg jest po kolana czy po pas. Na szczęście mi z pomocą przychodzą niezawodnie warszawskie służby miejskie. To właśnie dzięki nim bez problemu można realizować jeden z bardziej istotniejszych treningów biegowych – podbiegi.

zima3

Wokoło zarąbane śniegiem, a ścieżka rowerowa „doszlifowana” na maksa, aż się prosi, aby cisnąć

 

Pomimo tych wszystkich niedogodności, masy przepoconych ciuchów, mokrych butów, zaśnieżonej twarzy itp., itd. czuje się satysfakcję z dobrze wykonanej (nikomu niepotrzebnej) roboty.

Czy tak nie wyglądał Kwinto, albo Duńczyk w Vabanku ?

Czy tak nie wyglądał Kwinto, albo Duńczyk w Vabanku ?

 

 

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: