Podsumowanie sezonu 2012

18 listopada 2012

Rozważania

2012 rok to już historia, sportowo zamykam działania startowe i trzeba zasuwać i przygotowywać się do nowego sezonu 2013. Ci co obserwują mojego bloga (lub mnie znają) wiedzą jak wygląda moja praca każdego roku, dla tych co nie wiedzą odsyłam do wpisu z podsumowania roku 2011, tu można sobie poczytać jak się rozwijam.

Moje ulubione zdjęcie z tego sezonu – Susz – połówka IronMana – ostatni etap – bieg w strugach wody (było gorąco, więc w ten sposób strażacy próbowali ulżyć zawodnikom)

Sezon 2012
Trzeci rok, w którym czynnie i w sposób uporządkowany staram się udzielać sportowo. Był znacznie inny niż poprzedni, bo oprócz biegania pod wpływem emocji zapisałem się na połówkę IronMana w Suszu. Czyli generalnie rzecz ujmując bieganie, a w lipcu jeden, jedyny (tak miało być i z premedytacją to realizowałem) start triathlonowy. W tym wszystkim, dla mnie najważniejsza rzecz – progres, czyli jak na moje lata ustabilizowany wzrost poziomu sportowego. Ten wzrost łatwo określić, poprawa wyników. Miałem też oczywiście ambitne plany (piszę o tym na stronie O mnie), jakie:
– biegowo – rozwój i poprawa wyników na wszystkich dystansach, w tym ważny dla mnie dystans 10km (tu marzyłem o złamaniu 40 minut – w końcu wyjść z gimnazjum do szkoły średniej – to taka teoria wg Skarżyńskiego);
– triathlonowo – zobaczyć o co chodzi, rozpoznać czy mi to się spodoba i „przeżyć” w trakcie jedynego startu (tak, tak … dziś się śmieję, ale ktoś kto nie pływał za dużo i dupa go boli od siodełka w rowerze może mieć takie marzenia);

Jak poszło ? Chyba nie najgorzej, ale jak to mówią „nigdy nie jest tak dobrze, aby nie było lepiej”. W tym wpisie postaram się chłodno ocenić, co poszło dobrze, co źle. Ocenę podzielę na okres do startu triathlonowego w lipcu i po starcie w triathlonowym w lipcu. Czemu ? To bardzo proste, bo zmiany w treningach pod start triatlonowy były na tyle duże, że miały znaczący wpływ na to co działo się w biegach. Miesiące od stycznia do czerwca to typowe przygotowania do startów biegowych, super mi się startuje w Półmaratonie Warszawskim, Maratonie Łódź w których to biję rekordy życiowe, pięknie idzie w biegach na 5 km, gdzie w końcu „łamię” upragnione 20 minut, na 10 km nie mam szczęścia, głownie do warunków (wszystkie starty w makabrycznych warunkach atmosferycznych /+33 stopnie/), ale jestem w okolicach rekordu życiowego. W tym czasie ostro „przyzwyczajam” się do roweru, bo trudno to nazwać treningiem, i uczę się pływać, na szczęście w większości technika, ale to i tak powoduje, że nieźle dostaję w kość, nigdy nie spędzałem w ciągu tygodnia ok. 10- 15 h na różnego rodzaju zajęciach sportowych.

Stary w pierwszym półroczu – luty-czerwiec 2012

Start triathlonowy w Suszu to jednak zupełna nowość, jak kiedyś maraton, trzeba to mieć za sobą. Wydawało się, że to będzie takie sobie nic, popłynąć, przejechać na rowerze, pobiec. Zaliczyłem, w jakimś tam czasie (relacja tu), ale do zrobienia jest bardzo dużo, jeśli miałbym startować w triathlonie, a będę startować, bo to jest to co mi się podoba. Pływanie mimo, że się najwięcej bałem i dostałem wiele razy po gębie poszło najlepiej, potem już tylko coraz gorzej – rower – dojechałem, a na bieganiu umierałem. Start jak na debiut można zaliczyć jako udany, pobiegłem w debiucie poniżej 6 h, i uplasowałem się pod koniec pierwszej połowy stawki zawodników. Ale sprawdziła się zasada, że triathlon można wygrać i przegrać na rowerze, i w moim przypadku to pasowało idealnie.

Starty w lipcu 2012

Po starcie triathlonowym w Suszu nie odpoczywałem za dużo, bo chciałem jeszcze ambitnie zakończyć rok imprezami biegowymi. I mimo, że udało się poprawić trochę „życiówek”, nie było już jakiejś wielkiej świeżości i wszystko przychodziło z ogromnym trudem i czasem sporym wysiłkiem. Jestem nauczony, aby walczyć, więc walczyłem. Poprawiłem półmaraton (niestety w ulewie), poległem w Maratonie Warszawskim (może przesadzam, ale wszystkie znaki wskazywały, że mogłem pobiec lepiej), a na 10 km nie udało się złamać 40 minut. Zbliżyłem się bardzo blisko, i poprawiłem rekordy życiowe, ale do upragnionego czasu zabrakło 29 sekund.

Starty w drugiej połowie sezonu – sierpień-listopad 2012

Co się udało osiągnąć  w tym roku:

W bieganiu utrzymałem poziom z poprzednich lat, a po osiągniętych wynikach mogę śmiało powiedzieć, że osiągnąłem nawet progres, czyli to na czym mi najbardziej zależy.
Maraton – pierwsza połowa roku wręcz idealna, znaczna poprawa i upragnione zejście z wynikiem poniżej 3:30; drugi wrześniowy maraton nie udało mi się pobiec szybciej (zabrakło niewiele), praktycznie wyszło zmęczenie sezonem, oraz dziś analizując na spokojnie drobne błędy;
Półmaraton – tu standardowo podciągam się z wynikiem, jestem coraz bliżej granicy 1:30, którą mam nadzieję w najbliższym czasie „złamię”;
10 km – poprawiłem „życiówkę”, ale niestety na tym dystansie poniosłem największą porażkę – nie udało się „złamać” 40 minut, wprawdzie było niewiele okazji i trening nie było typowo pod ten dystans, ale nie poszło i już.
5 km – biegam stabilnie poniżej 20 minut, to cieszy

Wyniki biegowe 2012 w porównaniu z poprzednimi latami

Dodatkowo wystartowałem w pierwszym starcie triathlonowym i to od razu z „grubej rury”, połówka IronMana w Suszu. Ten start oceniam pozytywnie, cel założony zrealizowany, jak na taki krótki staż nie mógł być inny wynik. W każdym razie złapałem bakcyla.

Ilość przepłyniętych/przejechanych na rowerze kilometrów w porównaniu rok do roku 2011/2012

Ale najważniejsze jest chyba to, że w tym roku „dowaliłem” sobie znacznie więcej niż w poprzednim. Jeśli chodzi o trening biegowy to można w uproszczeniu przyjąć, że przebiegłem taką samą ilość kilometrów, co innego w przypadku pływania i roweru, tu z pozycji poprzedniego roku (czyli zerowy przebieg), odpowiednio na basenie pływałem ok. 133 km, a na rowerze przejechałem dystans ok. 3950 km. I wszystko to udało się zrealizować bez kontuzji – to najbardziej cieszy, chociaż tą objętość poczułem bardzo.

Obecnie już trwają przygotowania i treningi do następnego sezonu, znowu ambitnego. O nich napisze jak zwykle w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze coś z siebie wykrzesać. 🙂

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: