Pięć luźnych myśli …

22 Maj 2012

Rozważania

Mało piszę, dużo pracuję i trenuję – pierwszy triathlon już za 45 dni, to startów jest zdecydowanie mniej. Ale to nie oznacza, że „zgasłem sportowo”. Oj dzieje się, dzieje, tylko jak zwykle w tle – w sporcie jak w życiu, 95% zasuwania, którego nikt nie widzi, reszta to sukcesy lub porażki. Mimo, że zasuwam jak diabli, znalazłem chwilę na luźne myśli, może komuś pomogą. Tekst polecam wszystkim, którzy mają już pierwszą młodość za sobą. Zachęcam do zerknięcia  na podsumowania tego miesiąca, dziś 22 i sam jestem zaskoczony ile słaby człowiek może z siebie wycisnąć –  jak to mówią w „starym piecu diabeł”.

Kilka drobnych porad, jakby ktoś zapragnął „pobawić się” aktywnie po czterdziestce, zważywszy na degradację sportową społeczeństwa i trzydziestolatkom się pewnie przyda:

  1. W tym wieku nie jest się już supermenem, przynajmniej na początku. Zemściło się nic nierobienie przez wiele lat, zresztą jak byłem w tzw. wieku szkolnym to praktycznie nie wyróżniałem się jakimiś wybitnymi zdolnościami sportowymi – niski, chudy jak patyk – jedyne co w PRL’u było dobre to, to że zajęcia wychowania fizycznego były, a po szkolne „haratanie w gałę” to standard ówczesnych czasów. Zresztą dziś czytałem w jakieś gazecie, że obecna młodzież jest o wiele słabsza niż ta z czasów PRL’u, są podawane przykłady ile to więcej robiło się pompek czy dłużej wisiało na drążku. Ogarnąłem się w tzw. wieku średnim, więc na początek to nie był sport, tylko walka z otaczającym tłuszczem (no może trochę histeryzuję, bo maksimum jakie osiągnąłem to 95 kg przy 188 cm wzrostu aż takiego wrażenia chyba nie robi). W każdym razie waga czy wygląd nie były bodźcem, przyszło ot tak. O co mi chodzi w tym wywodzie, ano o to, że praktycznie to nic wielkiego się nie dzieje, nie ma z czego szumu robić. Wg Jerzego Skarzyńskiego (guru polskiego biegania), ktoś kto przebiega 10 km w 55 min jest w biegowym przedszkolu, 50 min – w szkole podstawowej, 45 min – w szkole średniej, 40 min – w szkole pomaturalnej, 35 min – studia. Czyli patrząc wg tego kryterium nie zaszedłem zbyt daleko, może w tym roku uda mi się być w szkole pomaturalnej. A czemu to idzie tak ciężko ? No właśnie bo się zapuściłem przez wiele lat i teraz trzeba cierpliwie zasuwać, może się uda z tego jeszcze coś uratować. Tylko jak patrzę, jak szybko moje dzieci są w stanie uzyskać 40 min na 10 km, to mnie krew zalewa, w moim przypadku to 2-3 razy więcej potu, wysiłku i czasu. To jest ten drobny niuansik, za którym trochę tęsknię…oj, szybko te latka zleciały. Mam nadzieję, że uda się jeszcze trochę odratować. Ale jest dobra wiadomość, jest masa gości w tym wieku, którzy mają imponujące wyniki sportowe, znaczy się można.
    Porada: Trzeba być cierpliwym i wytrwałym, nie da się nagonić szybko, straconych lat. Wszystko trzeba robić starannie, ale przede wszystkim SYSTEMATYCZNIE, nie odpuszczać jak pada deszcz, czy dowalił mróz.

  2. Im większe wyzwania i trudniejsze cele satysfakcja jest większa. Tylko trzeba sobie zadać sprawę z tego, że poukładane życie, zostaje zmasakrowane, albo staje się jeszcze bardziej poukładane. Ja nie jestem w stanie dokładając większą dawkę treningów zniszczyć życia rodzinnego, czy życia zawodowego (pewnie jak każdy), w których to jestem niesamowicie aktywny. Więc obecne życie to ciągłe szukanie okienek, luk i miejsc gdzie by wpasować się z treningiem, ale nie kosztem rodziny i pracy. Nie jest lekko bo trzeba gdzieś upchać te 13-15 godzin, do tego z głową, co by się jakoś nie zajechać (czyli tak trenować, aby nie przesadzić, co by mogło się zakończyć kontuzją). To oczywiście wersja dla tych bardziej ambitnych. No i nie jest się zawodowym sportowcem, oni zajmują się od rana do wieczora tylko trenowaniem, zresztą  słusznie bo to ich job. I tu znowu klops, bo troszkę ambitniejsze cele, wymagają zaangażowania. Sporego. Jak to połączyć, to nie przelewki ja nie jestem kawalerem na wydaniu, bez rodziny dzieci (przyszły rok to będzie wyzwanie matura i egzamin gimnazjalny). Trzeba maksymalnie się zmobilizować i szukać tzw. luk nie tylko o wczesnym świcie i późnym wieczorem – praktycznie cały czas mam ze sobą zestaw do pływania, więc jak się nadarza okazja wyskoczenia w porze lunchu (mogę sobie na to pozwolić i nadrobić zaległości w innym czasie) to czemu nie, dodatkowo prawie kompletnie wypadły mi  z grafiku takie urządzenia jak TV (tego to kompletnie nie żałuję, bo i tak mało wartościowych treści można teraz odnaleźć), ale nie zdziczałem kompletnie bo znajduję czas na wyskoczenie choćby z rodziną do kina, a muzycznie zaspakajam się w trakcie biegania, czy rowerowania (oczywiście na trenażerze). Książka koniecznie przed snem, tu się nic nie zmieniło, super na wyciszenie.  Wracając do  TV to tez nie jest tak najgorzej bo oczywiście oglądam np. Giro de Italia (jak pięknie ci kolarze dają ognia). Tak, tak…wiem, to już zboczenie.
    Porada: Nie zadajemy sobie sprawy jak dużo czasu marnujemy na różne pierdoły, i wmawianie sobie, że na coś nie ma czasu to pusty frazes. Generalnie wstanie o 6.00 rano jest trudne dla każdego, kto nie jest przyzwyczajony, ale po trudnych 3 minutach potem idzie bardzo szybko. Sport potrafi pobudzić. Bieganie jest najbardziej prostym sportem jak można sobie wyobrazić, zakłada się buty wychodzi i już. Rower czy pływanie to większa logistyka, ale do ogarnięcia, wystarczy chcieć.

  3. Nie ma drogi na skróty. No, może są nieliczne wyjątki, wybitne jednostki. Ja w każdym razie nie. Czyli rzucanie się w pierwszym roku na maraton albo inne wyzwania to raczej samobójstwo. Wystarczy poczytać fora, opis ilości kontuzji jakie spotykają tzw. zaczynających potwierdza tą teorię. Dlatego trzeba bardzo rozsądnie dozować sobie dawki i obciążenia treningowe, tak aby nie zrobić sobie krzywdy i być cierpliwy. Bo kontuzja to przerwa (często bardzo długa) i nietrenowanie. A przecież nie o to chodzi. Cierpliwość w tym przypadku to nie dni, miesiące – to lata !!! Z wiekiem (to zaleta dojrzałego faceta) nauczyłem się cierpliwości. Nie ma też, magicznych środków, które pomogą przyspieszyć efekty. Trzeba zasuwać, zasuwać i jeszcze raz zasuwać. I pamiętać, że regeneracja to też część treningu. Ale najważniejsze to znaleźć równowagę pomiędzy treningiem, a życiem.
    Porada: Odpowiednie dawkowanie wszystkiego jest najważniejsze. Ilości treningów czy jakości treningów – trzeba to robić wprost proporcjonalnie do tego co osiągamy i za co się bierzemy.

  4. Tzw. nowoczesne i wygodne życie, cywilizacja, spowodowały, że w głowach nam się poprzewracało. Sport na poziomie amatorskim jest bardzo prosty, wymaga chęci, rozsądku i cierpliwości. A my co ? Nim zaczniemy biegać, szukamy fantastycznych butów dla siebie, dobudowujemy do tego historie i dajemy się ogłupiać marketingowi i reklamie (reklama Reeboka  – magiczne buty co wyrabiają poślady jak się biega ? ). Siedzimy jak Trole przed Internetem, czytamy zawzięcie fora, dyskutujemy, rozważamy co by dokupić magicznego, aby być lepszym. Oczywiście na pewnym poziomie ma to znaczenie, ale dla amatora ? Magiczne buty firmy X czy Y za dodatkowe 200-300 zł nie pomogą. Warto rozsądnie i z głową dobierać różne akcesoria (buty, rower), bo to nie jest najważniejsza rzecz na początku.  Kolejna  sprawa to jeśli to możliwe, to warto oddać się w ręce fachowca, z prawdziwego zdarzenia – czyli trenera, wstąpić do grupy sportowej lub przyłączyć się go grupy pasjonatów. Zamiast wydawać pieniądze na kolejne gadżety, warto wydać pieniądze na szkolenie czy doradztwo. O ile w bieganiu czy jeździe na rowerze można by dyskutować (chociaż ja jestem zwolennikiem współpracy z fachowcem) o tyle pływania nie da się nauczyć samemu. Zresztą we wszystkich tych dyscyplinach można dojść do jakiegoś poziomu i trudno go będzie samemu przeskoczyć, a wtedy przestanie nam to sprawiać przyjemność. Lepiej środki wydać na kogoś kto poprawi nasz plan treningowy czy nauczy nas pływać. Warto oczywiście czytać literaturę fachową, artykuły internetowe czy fora,  ale i tak najważniejsze w tym wszystkim to codzienna praca treningowa.
    Porada: czas na wertowanie tomów literatury czy masy stron Internetu lepiej poświęcić na trening, pieniądze na gadżety, na konsultacje z fachowcami, sympozja, konferencje czy sportowe obozy – oczywiście jak kogoś stać na wszystko …. Nawet najlepsze buty za nas nie pobiegną, na moim poziomie zastanawiam się, czy jestem w stanie dobrze wykorzystywać pulsometr. Lubię gadżety, ale one nie zastąpią dobrze wykonanego treningu.

  5. CEL !!! Ja nie jestem w stanie w zasadzie niczego robić jeśli nie mam wyznaczonego celu do którego mam dążyć. I uważam, że niezależnie od wieku, zaawansowania warto sobie takie cele wyznaczać. Inaczej zawsze będzie można sobie znaleźć wymówkę aby nie wyjść na kolejny trening. Jeśli już jest wyznaczony cel to warto mierzyć efekty i nie chodzi tu o jakąś rywalizację na super sportowym poziomie. Możemy trenować, trenować …. Może nam się wydawać, że już jesteśmy super. Ale co to z miernik ? Start w jakichkolwiek zawodach i osiągnięty cel lub poprawiony wynik, to jest właściwy miernik dobrze zrealizowanego planu.  A to motywuje do dalszej wytężonej pracy. W tej chwili startuję tylko w zawodach biegowych, w których to poprawiam wyniki (znaczy się osiągam w zorganizowanych zawodach lepsze czasy), dodatkowo  trenuję ciężko na basenie i jeżdżę na rowerze ponieważ przygotowuję się do pierwszych zawodów triathlonowych. Tylko start (no ewentualnie jakieś pomiary na treningach), zweryfikują czy osiągnąłem postęp. Przeżyję ten pierwszy start i zrealizuję założone minimum – sukces, inaczej – porażka – weryfikacja planu i zasuwanie po korektach. Patrzę na to zero-jedynkowo.
    Porada: Wyznaczajcie sobie cel. Dla mnie ten cel determinuje i mobilizuje mnie do większej pracy. Nie pozwala mi sięgnąć po kolejne piwo i pospać dłużej, kiedy wiem, że rano czeka mnie 80-90 km na rowerze. Nie realizuję planu – cel jest zagrożony. Proste.

 

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: