GP Żoliborza Bieg II – Park Kępa Potocka 10km – sie poprawiłem …

13 Maj 2012

Biegowe, Starty

Nigdy wcześniej nie startowałem w biegach GP Żoliborz, organizowanych od kilku lat, dziś można powiedzieć to był mój pierwszy raz, chociaż to miejsce (Park Kępa Potocka) jest mi już znane z zeszłorocznych startów w Pucharze Maratonu Warszawskiego na 5 km. No i muszę przyznać, że żałuję, bo bardzo fajna i dobrze zorganizowana impreza, namawiam wszystkich kto biega, bo widać, że robią to pasjonaci (http://www.gpzoliborza.pl/), robią to z głową i dużą dbałością o szczegóły.

Przed startem:
– w zeszłym tygodniu dowaliłem sobie, spędziłem na basenie, rowerze, biegając i ćwicząc prawie 15h, w tym tygodniu jest niewiele mniej – to dość mocno odczuł mój organizm (ale czas do startu triathlonowego zbliża się nieubłagalnie), niestety nie ma takiej świeżości;
– poranek, trudny, zaspałem, za oknem leje deszcz i zimno (nawet przeszła myśl, że może by odpuścić), nic się nie chce, ale jakoś szybko się zmobilizowałem;
– szybko odbieram numer startowy, rozgrzewam się standardowo (niestety pada, zimno, to tego przewróciłem się i trochę pozdzierałem skórę, ech …);

Trasa – dwa okrążenia po alejkach Parku Kępa Potocka na Żoliborzu


START:

Pierwsze okrążenie (0-5 km) – jest chłodno, w ostatniej chwili ściągam dres, trochę przestaje padać, albo nie zwracam na to uwagi, staję na starcie w środku stawki (na szczęście nie jest to grupa duża ok. 250 osób). Pierwszy kilometr to jednak przebijanie się trochę do przodu i szukanie jakiś biegaczy z podobnym tempem. Stawka się szybko rozciąga, po szybkim (jak dla mnie) pierwszym kilometrze (w granicach 4’03”), przychodzi opamiętanie – zwalniam. Przyjdzie czas na przyspieszenie pod koniec drugiego okrążenia. Podwieszam się pod dwóch biegaczy, będę z nimi biegł do 8 km, mają fajne równe tempo (notabene panowie po 50-tce, przynajmniej tak wyglądają). Pierwsze okrążenie idzie w miarę fajnie i równo (ostatni kilometr trochę mniej przyjemny, podbieg, ale i za chwilę zbieg) , nie jestem jakoś mocno zmęczony, nawet panowie dziwią się, że się cały czas ich trzymam. Chyba też ich irytuję, ale wisi mi to, nie dam się zamęczyć. Nie szarpię i nie cisnę mocniej, plan to poprawić „życiówkę” może nie jakoś kosmicznie, ale poprawić, podniosę poprzeczkę i będę znowu miał co poprawiać. W takim tempie na pewno dam radę. Pierwsze okrążenie po 5 km mijam w czasie 20’58”.

Piękna deszczowa aura i moja grupa pościgowa.

Drugie okrążenie (5-10 km) i finisz – po minięciu półmetka lekki łyk wody, moja „grupa” jakby szarpnęła, to dobrze. Tempo lekko wzrosło i zaczynamy doganiać innych biegaczy, a nawet ich wyprzedzać. Część próbuje się podwiesić, ale szybko odpada. Jest już lekkie zmęczenie, czuję, że dobrze rozłożyłem siły, będzie rezerwa na końcówkę, ale w dalszym ciągu nie szaleję. Na 8,5 km postanawiam przycisnąć i wykrzesać z siebie trochę więcej, mijam moich kompanów. Próbują mi dotrzymać kroku, ale czuję, że im odjeżdżam (coraz ciszej słyszę ciężkie oddechy), dodatkowo mijam jeszcze kilka osób, to podbudowuje. Zostało jeszcze jakieś 800m, podbieg, który szybko „wchłaniam” i już szybki zbieg do mety. 10 km mijam w czasie 41’35” (czas okrążenia 20’37”).

Międzyczasy na każdym kilometrze.

META (statystyki 10k/ 250 startujących):
Czas brutto: 41’38”
Czas netto: 41’35” – nowy rekord życiowy poprawiony o 36”
Miejsce w kategorii OPEN: 39
Miejsce w kategorii wiekowej M40: 5

Mój numer startowy

Po starcie:
– bardzo mi się podobała impreza, nie za dużo ludzi, po alejkach parkowych bardzo dobrze się biegło, oznakowanie perfekcyjne (każdy kilometr wyraźny, strzałki przed zakrętami) – trochę pogoda mogłaby być lepsza, ale mimo wszystko – rewelacja;
– przed startem przekalkulowałem, że jeśli 5km przebiegłem w 19’53”, to 10 km powinienem przebiec w 41’30” – takich założeń się trzymałem i prawie je zrealizowałem – może za długo się wiozłem w tzw. „grupie”, pewnie powinienem finiszować gdzieś od 7km – ale generalnie, koncepcja zbliżania się do 40’ małymi krokami bardzo mi odpowiada (progres jest);

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

4 Komentarze w dniu “GP Żoliborza Bieg II – Park Kępa Potocka 10km – sie poprawiłem …”

  1. Ford Prefect Says:

    A gdzie raport z wczorajszego Pucharu Maratonu? 🙂

    Odpowiedz

    • tom2soc Says:

      Musiałem zweryfikować swój kalendarz startów. Przygotowania do Maratonu Łódzkiego, a potem odpoczynek po, spowodowały, że zaniedbałem pływanie i rower. O ile w pływaniu to jeszcze poćwiczyłem technikę, o tyle rower prawie zupełnie odpuściłem. Start Triathlon Susz już za 47 dni !!! W bieganiu radzę sobie całkiem nieźle, to niby moja najmocniejsza dyscyplina (o ile mogę powiedzieć, że mam coś mocne). Biegowo wystartuję już tylko w Biegu Ursynowa na 5 km, i Biegu Marszałka 10 km, chociaż nie liczę na jakieś fantastyczne wyniki. A co robię: pływam 4xtygodniowo, 3xtygodniowo jeżdżę na rowerze no i biegam 5x (również robię tzw. zakładki np. rower-bieg). Zważywszy na to, że wczoraj przejechałem 90km na rowerze (średnia prędkość 30,2 km/h), potem przebiegłem 12,3km w godzinę, to pewnie jakbym wystartował w Pucharze Maratonu to bym „zszedł”. Po prostu dowalam sobie treningowo (oczywiście w granicach rozsądku), więc startowanie miałoby teraz mały sens. Może się zbiorę w sobie i opiszę te ostatnie tygodnie dowalania, bo to ciekawe i nowe doznania … przynajmniej dla mnie.

      Odpowiedz

      • Ford Prefect Says:

        No proszę. Wczorajszy bieg był moim pierwszym uczestnictwem w zorganizowanym wyścigu od czasu podstawówki. Kilka dni temu starałem się znaleźć relacje z biegów Pucharu Maratonu. Tak trafiłem na Twój blog i przeczytałem go prawie od deski do deski. 🙂

        Chwilę przed startem widziałem kogoś, kogo zidentyfikowałem, jak widać mylnie, jako Ciebie, stąd troszkę się teraz zdziwiłem. 🙂 A może to Twój brat startował? Na zdjęciu pod którymś ze wpisów było widać, że jesteście bardzo podobni.

        Powodzenia w Suszu.

      • tom2soc Says:

        Puchar Maratonu to super impreza, bardzo dobra robotę robią ludzie z furnacji. Ale bieganie (czy inny sport) to właściwe dobieranie treningów i odpoczynków (regeneracji), trzeba o tym pamiętać, bo inaczej łatwo wpaść w kontuzję, a wtedy to nie jest już bieganie tylko pauzowanie. Szczególnie po takich przerwach, od podstawówki …:), sam to przechodziłem.
        Może się jeszcze spotkamy, bo starty w Pucharze tarktuję już jako treningowe i pewnie z sentymentu, tam wpadnę. Brata na pewno nie było i mnie również.
        Trzmam kciuki i cieszę się że ktos czyta moje marne teksty. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: