Asics’iarz – rozważania o buty biegowych

8 grudnia 2011

Bieganie, Sprzęt

Ważę 95 kg – (jakieś 2,5 roku temu) – szukam butów, ba wierzę w to, że dzięki nim będę biegał szybciej lepiej no i przede wszystkim bez kontuzji. Cóż za naiwność „świeżaka”. Jeśli chodzi o buty to szaleję, bo szukam czegoś dla siebie. Nie znam się kompletnie, staram się dużo czytać w necie i pytać w sklepach (tu ciężko galerie słabo, ale niektóre specjalistyczne są w porządku). Eksperymenty, niewiedza, kosztuje bardzo dużo czasu i pieniędzy. Pierwsze kroki to podatność na totalny marketing i dreptanie do Nike, Adidasa. Biegam w Nike Pegasus 28, zimą Nike Pegasus 28 Trial i jeszcze dla próby pobiegałem w Nike Volmero do czasu kiedy nie trafiam na Asics Nimbus 12. Dlaczego Nimbus. Proste – był miękki, czułem się wyśmienicie, leżał idealnie, nie upijał, zlewał się ze stopą – walić te wszystkie systemy (a jest ich ponoć dużo), odczucia – to najważniejsze. Do dziś chodzę w tych butach. Buty nie tanie, ale kupiłem nowe na Allegro, bo się komuś nie podobały.

Asics Nimbus 11 (przebieg około 1200 km)

Ważę 87 kg – (to jakieś 1,5 roku temu) – kombinuję, dalej jestem podatny na reklam, szukam czegoś co mi pomoże, lepiej biegać. Trafiam do sklepu biegowego w Wawie na Jana Pawła – tam dają mi 5 par butów do pobiegania na bieżni i mimo sugestii, że w „jakiś” Brooks’ach stopa wygląda najlepiej, czuję się w Cumulusach 11 super. Różni  je to on Nimbusów, że czuję pod stopą znacznie mniej. Są szerokie (mam ponoć szeroką stopę), nie cisną, kompletnie nie czuć ich na nogach. Nie mam zdjęcia własnego, bo buty już wyrzuciłem, oj zmasakrowałem je niesamowicie.

Asics Cumulus 11 (były zmasakrowane po przebiegu ok. 1500 km)

Ważę 80 kg – (to jakiś rok temu) – zastanawiam się, czy jestem skazany na Asics’y, ale dalej kombinuję, może jednak inni robią coś lepszego. Przymierzam i testuję znowu Nike, pojawia się coś nowego Mizuno Rider 13 (fajnie się biega, ale jakoś za szeroko w palcach), Adidas – wszystko jakieś twarde, Saucony Rider 4 – jak wysoko w pięcie, jak na szpilkach. I trafiam na Acisc Trainer 16, żółty ja diabli, nie podoba mi się, kuźwa, kto to wymyślił, ale leży idealnie. A to co mi się najbardziej podoba, jak mało, wszystkich systemów wspomagających z przodu i z tyłu – ponoć są ale ich nie czuć. Przed zakupem biegam na jednej nodze Cumulus na drugiej Triner. Tylko Triner.

Asiscs DS Trainer 16 (ok. 1200 km przebiegu)

Ważę 75 kg – (to jakieś 4 miesiące temu)  – tylko Triner, żółty się zużywa, podeszwa już słabiej trzyma, u góry przebija na wysokości dużego palca (ale nie puszcza), kupuję te same następne tylko czerwone (ponoć czerwone są najszybsze jak Ferrai :)). Przebiegłem w tym modelu prawie wszystkie najważniejsze swoje biegi w których ustanowiłem rekordy życiowe. Oj, będę w nich biegał długo.

Asics DS Trainer 16 (około 430 km przebiegu)

Ważę 78 kg – (dwa miesiące) – nic moi do szczęścia nie potrzeba, biegam w butach, w których czuję się bardzo dobrze.  W „Żółtych”  DS Trainer 16 czuć już przebieg, nie trzymają asfaltu, będzie się trzeba pożegnać. Musze wspomnieć, że zakosztowałem również Hyperspeed, fajne, super wygodne, ale chyba jeszcze nie jestem przygotowany na bieganie w nich (chociaż na startach starty, jak ulał)

Asics Hyperspeed 4 (mam je od 2 lat, mało w nich biegam (jakies 250 km przebiegu), ale fajne do chodzenia po domu innych ćwiczeń)

Ważę 78 kg – (teraz) –jest pewien trend, który nie daje mi spokoju, bieganie tzw. naturalne. Trąbią o tym wszyscy. Mnie to jakoś nie rusza, wprawdzie przymierzałem coś od Nike, coś od Adidasa. Nie podeszło. Ale jest ciekawa propozycja znowu od Asics. Ich podejście nie jest aż tak odważne, mają znowu swoją koncepcję. Postanawiam spróbować, decyzja kupuję sobie na urodziny. Zresztą sam zakup to trochę moja dziwaczna filozofia wspierania firmy, która coś wnosi do rynku. Próbują, wymyślają, wspierają  – nich zarobią, a co. Ale do rzeczy: but nowy i dynamiczny, nie czuć go na stopie, niezwykle lekki. Nie wiem jakie ma systemy (o tym można sobie poczytać na stronie producenta), ale odczucie w trakcie biegania jest bardzo miłe. Przebiegłem ze 100km i wiem jedno, że w tym bucie krzywdy sobie nie zrobię.

Asics Excel33 (przebieg 110 km)

PS. W squasha gram też Asics Blade 3 (co za but) i nie jestem na liście płac tej firmy. Po prostu im ufam, mam nadzieję, że nie odlecą …

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: