Puchar Maratonu Warszawskiego 25 km

3 września 2011

Starty

Ostatni start w cyklu Pucharu Maratonu Warszawskiego, tym razem na najdłuższym dystansie 25 km. Za trzy tygodnie już tylko impreza główna, czyli Maraton Warszawski. Wracamy do trasy, jakże dobrze mi znanej w Lesie im. Jana III Sobieskiego w Wawrze.

Traumatyczne 5 kółek, dzis je zniosłem nad wyraz lekko

 

Przed startem:

START:
Pierwsza pętla (0-5 km) Standardowo na początku trochę tłoczno, biegacze różnych temp, czuję się bardzo dobrze, ale nie daję się ponieść grupie „ścigantów”, przede mną jeszcze masa kilometrów, musze dobrze rozłożyć siły. Biegnie mi się bardzo dobrze, lekko, cały czas zwalniam. Pierwsze 5 km mijam w czasie 24’03”.
Druga pętla (5 – 10 km) – dalej mnie trochę osób wyprzedza, trzymam swoje zapędy i swoje tempo i tak jest większe niż powinienem biec. Biegnę równo, nie ma kompletnie zmęczenia, drugą pętlę mijam w czasie 48’02” (czas pętli 23’54”)
Trzecia pętla (10 – 15 km) – pod koniec drugiej pętli łyknąłem małego żela, (miodowy) no i oczywiście popiłem Powerade. Biegnę już bardzo efektywnie, znalazłem taka drogę, gdzie podłoże w miarę twarde i nie ma piachu, już wiem, gdzie wystają korzenie. Tempo mi nie siada, a co najważniejsze czuję się bardzo dobrze; trzecią pętle minąłem w czasie 1:11:53 (czas pętli 23’51”)
Czwarta pętla (15 – 20 km) – znowu żel i Powerade, to już standard, paliwo musi być. Bardzo dobrze się czuję, wyprzedzam sporo osób, padają ci „ścigacze” co mnie tak gnali na początku. Znowu zrobiło się tłoczniej i chyba też zaczynam dublować tych co biegną znacznie wolniej. Ale aby być fair, parę osób mnie też wyprzedziło, ale nie wdaję się z nimi w walkę, trzymam soje równe tempo. Przy czym podejmuję decyzję, skoro tak mi dobrze idzie, będę cisnął mocno do końca i nie odpuszczam, powinno mi się udać „złamać” 2 godziny. Czwartą pętlę mijam w czasie 1:35:46 (czas pętli 23’52”).
Czwarta pętla (20 – 25 km) – tylko już piję dwa łyki Powerade, od kilku kilometrów, cały czas mam kogoś na swoich plecach, czuję i słyszę cały czas ten oddech i chód. Trochę mnie to drażni bo jak zwalniam to gość mnie nie wyprzedza, więc przyspieszyłem i udaje mi się go zgubić :). Taki drobiazg, a cieszy. Siłę mam, nawet ostatnie 2 kilometry (z nieprzyjemnymi podbiegami) biegnę spokojnie i raczej pod kontrolą, nie zarzynam się. Jeszcze na 200 m przed metą przewraca się tuż przede mną gość, który zaczepił o korzeń stopą, musiałem wykazać się umiejętnościami płotkarskimi. Na metę wpadam z czasem 1:59:05 (czas pętli 23’19”).

META
(statystyki 25k/ coś koło 450 startujących):

Czas brutto: : 1:59:13
Czas netto: 1:59:05 (na tym dystansie to rekord życiowy)
Miejsce w kategorii OPEN: 54
Miejsce w kategorii wiekowej M40: 10 (ostatnie punktowane, co za fart :))

Po starcie:
– nie dałem się ponieść emocją, nie pognałem jak głupek na początku, wprawdzie biegłem na każdych 5 km o minutę i więcej szybciej niż zakładałem, ale naprawdę czułem się dobrze, warunki wyśmienite
– biegło mi się bardzo dobrze, rozłożyłem znowu rozsądnie siły, cały czas czułem moc, praktycznie kończąc ostatnie okrążenie, gdybym w końcówce nie przyspieszył, mam wrażenie, ze mógłbym jeszcze ze dwa kółka zrobić
– coraz bardziej widzę, że doświadczenie robi swoje, nie stresuję się, nie stawiam sobie celów (czasów) nierealnych, robię swoje, słucha rad trenera (no prawie słucham, ale mam nadzieję, że mi wybaczy dzisiejsze szaleństwo – nie mogłem się oprzeć aby nie „złamać” tych dwóch godzin) i to procentuje
– w zeszłym roku na tym dystansie dokładnie w tym lesie miałem czas 2:12:03, prawie umarłem, myślałem ze dwa razy aby zejść z trasy, bolało mnie wtedy już kolano, makabra – jakże inne odczucia dziś (chociaż oczywiście czuję, że mam mięśnie, ale nie jakoś bardzo)
– teraz już tylko czekanie (no i trenowanie) na Maraton Warszawski – za trzy tygodnie jeden z najważniejszych celów do realizacji bardzo optymistycznie do tego podchodzę

Reklamy

Subskrybuj

Subscribe to our RSS feed and social profiles to receive updates.

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: